Tłumaczenie maszynowe: Ta strona została przetłumaczona z pomocą sztucznej inteligencji. W razie niejasności będziemy wdzięczni za uwagi i sugestie dotyczące poprawy.

Rewolucja w antropogenezie – o pochodzeniu ludzkości

Autor: D. Harald Alke

Standpunkt zamiast leksykonu. Wyraźnie subiektywna całościowa wykładnia D. Haralda Alkego – realne znaleziska splecione z osobistymi wizjami i światopoglądem. Nie twierdzenie o faktach. Wiedza podstawowa: hasło leksykonu antropogeneza.

Kto zajmuje się mistyką i magią, powinien aktualizować swój obraz świata. Każdorazowo obowiązująca nauka lubi przemilczać odbiegające wyniki. Kto ma w głowie fałszywe i ograniczone wyobrażenia, nie może w pełni rozwinąć swoich sił ducha.

Nowy obraz pochodzenia człowieka

Ilustracja stworzona przez SI: drzewo na górskiej łące, którego pień i korona układają się w spokojną ludzką twarz z profilu z zamkniętymi oczami; prawa część korony przechodzi w świetliste, kosmiczne iskry i mgławice, w tle zachód słońca nad górami. Ilustracja SI

Czas na nowy obraz istnienia człowieka na tej Ziemi. Już od wielu lat zajmują mnie pytania o rozwój życia i o pochodzenie ludzkości. Już w 1986 miałem wizje niektórych moich wcześniejszych inkarnacji. Wedle nich już w czasie dinozaurów przybyli na Ziemię astronauci z Syriusza. Zastali tu nie tylko dinozaury, lecz także istoty humanoidalne. Z jednej strony żyli już wówczas olbrzymi, około 3 do 5 m wysocy, z drugiej istniała już wtedy odmiana karłów, ludzi o wzroście 100 do 120 cm, oraz inni średniej wielkości humanoidzi, którzy byli do nas podobni. Przynajmniej część olbrzymów miała tylko jedno oko na czole. Byli to więc cyklopi. Na mojej stronie internetowej znajdziesz porównanie wielkości karłów, ludzi i olbrzymów.

Po wielu pozytywnych doświadczeniach mam duże zaufanie do swoich wizji. Sam brałem udział w tych epokach, tak jak my wszyscy. Głęboko w moim wnętrzu wciąż obecne są wszystkie informacje z wcześniejszych inkarnacji. Duchy różnych istot żywych są wciąż te same, nawet jeśli podlegają osobistemu rozwojowi. Wielokrotnie pisałem relacje, że na Ziemi istnieli zarówno ludzie-karły, jak i ludzie-olbrzymy. Także w europejskich baśniach karły są wszechobecne, tak samo jak olbrzymy.

Znaleziska potwierdzające dawne mity: olbrzymy i „hobbici”

W grudniu 2009/styczniu 2010 pojawiło się w telewizji kilka fascynujących relacji z archeologii i paleontologii. Chcę krótko podsumować najważniejsze punkty, które rzuciły mi się w oczy. W telewizyjnych relacjach z archeologii wyszło na jaw, że w dwóch miejscach w Afryce znaleziono groby raz z 12, raz z około 20 olbrzymami, których na podstawie czaszek i kości szacuje się na 250–350 cm. Czy były to groby, miejsca pochówku, czy zabiła ich katastrofa – nie wiadomo. A więc dawne mity i podania miały rację. Ci olbrzymi istnieli! Znaleziska kości mają liczyć około 40 000 lat.

Na Borneo, Sumatrze, kilku małych wyspach i na północy Australii znaleziono w ostatnich 10 latach liczne szczątki „hobbitów”, małej odmiany ludzi na poziomie epoki kamienia, którzy dorastali zaledwie do 80–110 cm. Znaleziono ich bardzo wielu, mieli chaty i narzędzia kamienne. A skoro występowali tam wszędzie, trzeba się zapytać, czy potrafili już pływać łodziami przez morze. Ich kulturę zniszczył ogromny wybuch wulkanu. Znaleziono ich na wyspach pod kilkumetrową warstwą popiołu, w wieku około 25 000 lat.

A teraz robi się jeszcze bardziej zdumiewająco: razem z karłami znaleziono mniejszą liczbę ludzi z Cro-Magnon, typowych, smukłych i wysokich zachodnioeuropejskich ludzi, właściwego Homo sapiens. Cro-Magnon byli więc już w 25 000 p.n.e. rozsiani po całym świecie. To wywraca wszystkie dotychczasowe założenia. Tu, w Europie, twierdzi się przecież, że Cro-Magnon pojawili się niejako znikąd około 20 000 p.n.e. w Hiszpanii. Jestem – tak samo jak teozofowie i Rudolf Steiner – przekonany, że byli wychodźcami z Atlantydy. Wedle przekonania mistyków ich kultura rozciągała się od Wysp Kanaryjskich przez Azory aż po Amerykę, a teraz dowiadujemy się, że ich rodzaj rozprzestrzenił się nawet po Azję i na Morza Południowe.

Neandertalczycy – bardziej ucywilizowani, niż sądzono

I jeszcze jedna korekta obrazu dziejów: neandertalczyków przez minione 100 lat przedstawiano jako coś w rodzaju wyprostowanych małpoludów, które porozumiewały się chrząkaniem. W moich własnych przeżyciach reinkarnacyjnych widziałem ich jednak jako stosunkowo ucywilizowanych ludzi innej odmiany, na podobnym poziomie jak wszyscy inni ludzie epoki kamienia. A teraz odkryto – w dwóch miejscach w Hiszpanii i Francji, a także na Węgrzech – całe wsie neandertalczyków. Mieszkali wprawdzie w jaskiniach, ale mieli też wsie z drewnianymi chatami krytymi słomą, i mieli narzędzia kamienne, których ostrza sklejano smołą z kory brzozowej. Ta smoła przypomina nowoczesne tworzywo sztuczne. Dotąd badaczom nie udało się jej odtworzyć. Jest bardzo trwała, przypomina nowoczesną żywicę syntetyczną, a ostrza po dziś dzień tkwią mocno w drewnie. Także te znaleziska przypadają na epokę sprzed 25 000 lat. Cro-Magnon i neandertalczycy żyli więc obok siebie przez tysiące lat, nie dopiero od 20 000 p.n.e., gdy neandertalczyków zaczęło ubywać, z jakiego bądź powodu!

Ludzie-karły z Gruzji i Flores

25 kwietnia 2013 Arte powtórzyło film o „hobbitach” (Hobbit, praczłowiek z Flores). Główne tezy: udowodniono, że już około 2 milionów lat temu w dzisiejszej Gruzji żyli ludzie-karły o przeciętnym wzroście 1 m, którzy znali już narzędzia z krzemienia i władali ogniem. Inne znalezisko z Gruzji ma 1,5 mln lat i wygląda bardzo podobnie. Badania DNA wykazały, że to jednoznacznie ludzkie DNA, bliscy krewni z innej linii człowieka. Skoro przez okres 500 000 lat ci sami ludzie żyli na pograniczu Europy i Azji, to będą oni obecni także we wszystkich podobnych strefach klimatycznych. Krajobraz sawanny sięgał wówczas od chińskiego wybrzeża przez całą Eurazję aż po Afrykę Północną.

Film potwierdził moje przeczucia i wizje, że ludzie istnieli o wiele wcześniej i w o wiele większej liczbie, niż dotąd twierdzą naukowcy. Najstarsze jak dotąd „prawdziwe hominidy”, poprzednicy dzisiejszego człowieka z Afryki Środkowej, mają zaledwie niecały 1 mln lat. „Hobbici” z Gruzji są więc dwukrotnie starsi, żyli obok siebie przez 1 mln lat. Wciąż rozpowszechniona teza, że „człowiek” przybył z Afryki, dawno się zdezaktualizowała.

Znaleziska hobbitów na wyspie Flores w Indonezji również zidentyfikowano jako jednoznacznie ludzkie. Nic nie przemawia za tym, że chodzi – jak twierdzą krytycy – o ludzi zniekształconych. Są bardzo podobni do hobbitów z Gruzji: ten sam wzrost, mnóstwo narzędzi krzemiennych, władanie ogniem, mnóstwo kości zwierzęcych, a więc dobrzy myśliwi. Musieli władać nie tylko prostą kulturą epoki kamienia, bo te wyspy są osiągalne jedynie przez morze. Musieli więc opanować już jakiś rodzaj żeglugi. Indonezja składa się z około 17 000 wysp. Karłowaci ludzie z Flores mają wedle datowań 12 000 i 18 000 lat. Możemy przyjąć za pewne, że hobbici o wzroście 1 m byli rozsiani po całej Ziemi, istnieli już 2 mln lat temu i w chwili zatonięcia Atlantydy 10 500 p.n.e. żyli jeszcze w Indonezji.

Redaktor naczelny znanej gazety naukowej „Natur” powiedział: „Nie zdziwiłoby mnie, gdybyśmy kiedyś w jakiejś puszczy odkryli jeszcze kilku z nich”. Godne uwagi jest też, że na północy Australii istnieją malowidła jaskiniowe wskazujące na te karły, a niepochodzące od Aborygenów. Mali ludzie byli najwyraźniej w stanie przepłynąć 1000 km przez morze do Australii. Może zbudowali tratwy.

By pomniejszyć zdolności tych karłowatych ludzi, niektórzy naukowcy twierdzą teraz, że wówczas, może przed 1 milionem lat, istniał jeszcze most lądowy z Australii przez cały indonezyjski świat wysp aż po Azję. Wtedy przynajmniej nie byliby tak inteligentni, by pływać jeszcze po morzu. Zdumiewające, jak niektórzy ludzie się kurczowo bronią, gdy nie są już najwięksi, jak tworzą konstrukcje pomocnicze, by swoje bezpodstawne opinie utrzymać jeszcze nieco dłużej przy życiu. Dotąd panowała opinia, że ten most lądowy zatonął już wraz z dinozaurami.

Co szczególnie oburza konserwatywnych krytyków, to fakt, że karłowaci ludzie mieli mózg o objętości zaledwie ok. 400 cm³. My mamy dziś przeciętnie 1500 cm³. Od 200 lat twierdzi się, że dopiero dzięki wielkości naszego mózgu wydaliśmy naszą kulturę i że „małpi mózg” nie byłby do tego zdolny. Szympansy mają 400–500 cm³ mózgu. Teraz ci „naukowcy” będą chyba musieli zmienić zdanie.

Karły miały już pewną kulturę, technologię i żeglugę. I żyły w tym samym czasie i w tej samej przestrzeni co Cro-Magnon i australopitek. Nie byli jednak dokładnie małymi Homo sapiens: mieli nieco dłuższe ramiona, krótsze nogi i dość duże stopy. Przypuszczalnie w razie potrzeby potrafili bardzo dobrze i szybko biegać na rękach i nogach. Yogi Bhajan kazał nam kiedyś w ramach tantry zrobić to ćwiczenie. Gdy jest się rozluźnionym i z przysiadu daje się ponieść do przodu, także my potrafimy jeszcze szybko biec na czworakach, jak nasi przodkowie.

Pewien angielski specjalista odkrył interesującą różnicę wobec nas. Mamy w nadgarstku trójkątną kość, która niesie palec wskazujący. Szympansy i inne małpy człekokształtne mają w tym miejscu raczej stożkowatą kość, która wystaje jako wypukłość między kciukiem a palcem wskazującym. Z tego powodu przy zwisaniu chwytają wprawdzie znacznie mocniej niż my, ale mają kłopot ze złączeniem czubków palca wskazującego i kciuka. Mają więc gorszą motorykę precyzyjną i nie potrafią wykonać gjan mudry. Ta kość nadgarstka u hobbitów nie jest ani płaska jak u nas, ani szpiczasta jak u małp, lecz pośredniej wielkości. To uprawnia do założenia, że karły były osobną gałęzią w rozwoju istot człekokształtnych, i wzmacnia założenie, że wszyscy pochodzimy ze wspólnej pradawnej puli genowej.

Przypuszczalnie hobbici i wcześni Cro-Magnon byli genetycznie ze sobą zgodni, tak samo jak dziś wiadomo na pewno, że neandertalczycy i Cro-Magnon również byli zgodni, mogli razem płodzić dzieci i żyli w tym samym czasie w tej samej przestrzeni. W każdym razie także na wyspach indonezyjskich znaleziono kości Cro-Magnon, w tych samych osadach co hobbitów. Te dwie odmiany musiały się więc znać. Zarazem dostarcza to dowodu, że Cro-Magnon byli rozsiani nie tylko w Europie, lecz również po całym świecie. Przy Cro-Magnon musimy odróżniać oczywiście rozsiane po świecie kultury epoki kamienia od starej wysokiej kultury Atlantydy, która zatonęła 10 500 p.n.e.

Baśnie, geny i rzadkie znaleziska

Te wyniki badań pokazują nam, że dawne greckie podania i nasze baśnie należy widzieć o wiele bardziej realnie, niż się sądzi. Istniały olbrzymy i karły, jeszcze przynajmniej 10 000 lat temu. A jeśli różne odmiany były wzajemnie zgodne, to w naszej puli genowej wciąż tkwi mnóstwo genów od tych innych odmian. Od czasu do czasu wychodzą one na jaw i wtedy człowiek osiąga zaledwie 80 cm albo aż 275 cm. Takie odmienności pokazywano przecież w minionych latach wielokrotnie w relacjach telewizyjnych. Dawniej spotykało się je w cyrku wędrownym albo, jak Goliata, w wojsku.

Kto intensywnie praktykuje kundalini jogę (mój Energytraining), może uzyskać dostęp do eteru wibracji, Akaszy. Akasza jest wedle dawnych indyjskich mędrców rodzajem pamięci światów, matrycą, w której zapisane jest wszystko, co istnieje w tym multiwersum. Już dawniej opowiadałem, że przy czytaniu w Akaszy i przy moich podróżach astralnych byłem w prazamierzchłym czasie planety Ziemia (zob. moja książka „Energie für Millionen!” [Energia dla milionów!]). Miałem wizyjne postrzeżenia ludzi we wszystkich 3 wielkościach, którzy już około 180 milionów lat temu żyli obok siebie na Ziemi: karły bardzo podobne do dzisiejszego człowieka, normalnie zbudowani humanoidzi o wzroście około 180 cm oraz olbrzymi z oczami cyklopów i przeciętnym wzroście 350 cm. O tyle nowe wyniki badań napełniają mnie oczywiście zachwytem. Potwierdzają moje jasnowidzące wglądy i pokazują, że mogę polegać na swoich metodach i wglądach.

Chcę jeszcze zwrócić uwagę, że przed kilku laty w Ameryce Południowej przypadkiem odkryto, iż prosty, normalnie wyglądający mężczyzna ma w swojej równie normalnie wyglądającej czaszce jedynie mózg o średnicy ok. 6 cm. Reszta wypełniona jest płynem. Odkryto to przypadkiem przy badaniu rentgenowskim. Nigdy nie zwracał na siebie szczególnej uwagi i potrafi „normalnie” żyć z innymi ludźmi.

A w brytyjskim internetowym Daily Mail opublikowano doniesienie, że mający zaledwie 15 cm ludzki szkielet, znaleziony 10 lat temu w Chile, jest prawdziwy i wedle analizy DNA ludzki. Chodzi tu oczywiście o zniekształcenie, ale ludzkiego pochodzenia. Ta mała istota musiała jakiś czas żyć! Szkielet jest w pełni wykształcony. Na zdjęciach rentgenowskich rozpoznaje się płuca i narządy miednicy. Nie ma „obcego DNA”, lecz ludzkie.

Przemilczane znaleziska i Akasza

Fascynujące! Zobaczymy, co jeszcze przyniesie nam nauka. Badacze pracujący przy hobbitach przypuszczają dziś, że w minionych 100 latach wiele dowodów, znalezisk kości odmian hobbitów, konserwatywni badacze albo przemilczeli, albo zniszczyli, albo błędnie zaklasyfikowali, bo znowu nie może być, co być nie może. Wielokrotnie już wychodziło na jaw, że bardzo wyraziste odkrycia leżały 50 lat w szufladzie, bo pojedynczy badacz bał się swoich kolegów, którzy by go zniszczyli, gdyby przedstawił wyniki niepasujące do aktualnego wzorca wiary. Däniken był pierwszym, który zebrał takie dane. W 1920 znaleziono w węglu kamiennym w USA odcisk buta skafandra astronauty. Leżał 50 lat w szufladzie. Węgiel ma ok. 200 mln lat. To potwierdzenie moich wizji, że 180 mln lat temu na Ziemię przybyli już astronauci z Syriusza.

W 1969 pewien badacz odkrył w jaskini w Namibii najstarsze jak dotąd kamienne tabliczki świata, liczące 27 000 lat. Są na nich znaki pisma, których do dziś nikt nie zdołał odczytać, oraz rysunki zwierząt i ludzi. Nazwał grotę „Apollo 11”, bo w tym samym czasie „wstępowano na Księżyc”. Jego odkrycie pokazuje nam, że kultura człowieka musi być istotnie starsza, niż dotąd przyjmowano. Szkoda tylko, że przypuszczalnie nikt nie był na Księżycu, lecz jedynie w tajnych studiach Hollywood. Do dziś bowiem nie istnieje ani jedno zdjęcie zrobione z Ziemi, które pokazywałoby np. platformę lądownika albo flagi USA na Księżycu. A nasze urządzenia są przecież całkiem dostateczne, by sfotografować takie obiekty. Najstarsze kamienne tabliczki były więc odkryciem; czy i kiedy ktoś był na Księżycu, trzeba dopiero sprawdzić.

Małpy, świadomość i wyższa wibracja

Rzućmy jeszcze okiem na naszych krewnych, małpy, i na wyższą wibrację na Ziemi. Mam dobrą pamięć całego swojego życia i bywałem dawniej często w ogrodach zoologicznych. Małpy dawniej mnie nie interesowały, bo były dla mnie zbyt prymitywne. Inni ludzie uważali je przeważnie za zabawne, ja nie. Miałem poczucie, że „coś jest z nimi nie tak”. Brało się to zapewne stąd, że były to zdegenerowane, źle trzymane więzienne zwierzęta, po prostu ogłupiałe i psychicznie zaburzone, a ich krzyk był z pewnością wołaniem o pomoc.

W ostatnich latach weszło w modę kręcenie telewizyjnych historii z zoo. Równolegle w ogrodach wprowadzono inne metody i dąży się do tego, by trzymać zwierzęta w sposób odpowiadający ich naturze i zapewnić im zajęcie. Gdy oglądasz takie relacje, zwróć raz uwagę na zachowanie i oczy większych gatunków małp! Sądzę, że widać wielką różnicę między dzisiejszymi, dobrze zaopatrzonymi zwierzętami a zaniedbanymi stworzeniami sprzed 30 czy 40 lat.

Przypuszczalnie to nie wszystko. Nie tylko dobra opieka, lecz ludzkie zrozumienie, a w nim rzecz jasna zawarta nasza własna wibracja, doprowadziły do wzrostu świadomości! Dawniej zwłaszcza zachodnioeuropejscy badacze uważali się za najgenialniejszych. Nawet Indian jeszcze około 1500 roku zaliczano do zwierząt i tak trzymano. Sądzę, że wypowiedzi ezoteryków i wielu duchowych ludzi są z grubsza słuszne – że cała Ziemia otrzymuje wyższą wibrację, zaczyna wibrować wyżej, a wszystkie istoty żywe podążają za tym prądem. Na niektórych ujęciach naczelnych widać było obrazy, w których orangutany albo goryle miały w oczach taką głębię, że dla wrażliwego człowieka nie może już być żadnej wątpliwości co do ich świadomego istnienia! To odmiany, które rozwinęły się inaczej niż my, ale to nasi partnerzy na tej planecie!

Sposób, w jaki obchodzimy się z tymi istotami, jest więcej niż zawstydzający! Nawet niektóre małe gatunki małp okazują tę głębię w spojrzeniu. Odpowiednio do tego w różnych miejscach świata znaleziono grupy małp różnych gatunków, które bardzo różnicowo używają narzędzi i dysponują własnymi językami, zawierającymi co najmniej kilkaset zróżnicowanych dźwięków.

Podobnie rzuciło mi się w ostatnich latach w oczy, że jest dziś cały szereg osób z niepełnosprawnościami, które w ciągu kilku lat doznały godnego uwagi wzrostu swojej świadomości i możliwości porozumiewania się. Częściowo opracowano zapewne leki, które potrafią zrekompensować pewne uszkodzenia genetyczne, ale przypuszczam, że jest tu jak z małpami: dawniej istoty inaczej ukształtowane wsadzano do więzienia, tłamszono i zapominano, albo wywyższano się nad nimi i z nich bawiono. Dziś ludzie najwyraźniej coraz lepiej uczą się z tym obchodzić. To bardzo pozytywny znak.

„Lud w chmurach”

Ledwie napisałem tę relację, a już przychodzą godne uwagi nowe spostrzeżenia. Odkryto nową wysoką kulturę ludzi w Ameryce Południowej – „Lud w chmurach”.

Kto widział Terra X w styczniu 2010, wie już, że archeolodzy od kilku lat wykopują artefakty kolejnej, dotąd nieznanej indiańskiej wysokiej kultury w Ameryce Południowej, która budowała stożkowate domy, wznosiła miasta z setkami takich domów na najwyższych szczytach Andów, w tym celu niwelując ogromne powierzchnie tysiącami kamiennych kwadr, w których mieszkały tysiące ludzi, którzy zasiedlili całe Andy i utrzymywali stosunki handlowe przez całą Amerykę Południową aż po Brazylię! Żyli tam wiele stuleci, możliwe że już od czasu starożytnego Egiptu, od może 2500 p.n.e. do 1400 n.e. Państwo Inków przyszło dopiero potem. Ale skąd wzięli się Inkowie, skoro cały kontynent był powszechnie zasiedlony przez tę inną kulturę? I dlaczego upadła? Wytępiona przez Inków, tak jak oni później przez Hiszpanów?

Skorygować obraz świata – z pranajamą i Energytraining

Uważam, że słusznie postępujemy, gdy nasz obraz świata możliwie dobrze przybliżamy do realnych dziejów. I nie jest dobrze, gdy zmusza się nas, byśmy w szkole uczyli się całkowicie fałszywych informacji z zupełnie fałszywym obrazem świata, a jeszcze karze nas za to, że nie opanowaliśmy materiału, po czym co kilka lat okazuje się, że wiele było błędne.

Że nasze materiały do nauki zawierają błędy, nie da się uniknąć. Niestety tylko wydawnictwa podręczników nie mają ochoty poprawiać błędów, bo to zawsze kosztuje pieniądze. Kto więc po szkole i studiach nie skoryguje swojego obrazu świata z własnej inicjatywy, żyje dalej źle poinformowany. Żyje w złudzeniach.

Pytanie, jak patrzymy na ten świat i jak możemy nań wpływać, zależy jednak od naszej świadomości rzeczywistości. Możemy wpływać na Ziemię, na wydarzenia, a przede wszystkim na własne życie, jeśli jesteśmy tego świadomi.

Pranajama i Energytraining znakomicie nadają się do tego, by wspierać naszą intuicję.

W ten sposób możemy wyczuwać, ile prawdy jest w informacjach! Moją relacją zyskaliśmy właśnie co najmniej 20 000 lat ludzkiej kultury. A cała rozpiętość ludzkiej ewolucji rozciąga się teraz na co najmniej 2 miliony lat i kilka równolegle istniejących odmian!

Po tych nowych spostrzeżeniach mam dziś jeszcze więcej zaufania do własnych wizji i duchowych poszukiwań niż dawniej. Kto chce wiedzieć o tym więcej, powinien przeczytać moją książkę „Energie für Millionen” [Energia dla milionów]. Kto się nie informuje, żyje na opak!

Prawdziwa siła przychodzi z wnętrza

Spróbuj wyczuć głębię tego, co chcą przekazać moje wiadomości. Cóż to za uczucie, gdy udowodniona kultura ludzkości ma nie 20 000, lecz 40 000 lat, gdy „ludzie jaskiniowi” mieli już własną kulturę i całe wsie, w których żyło kilkaset osób, gdy Cro-Magnon (Atlanci) potrafili już opływać cały świat, i gdy wielkie małpy są „myślącymi współistotami”?

Przekazy Heleny Bławatskiej i teozofów są więc słuszne. Czytanie w Akaszy z pomocą Energytraining działa, uzyskane dane są cenne i z grubsza słuszne.

Warto rozwijać duchową świadomość! A piramidy energetyczne są elementem na drodze w górę. Prawdziwa siła jednak przychodzi z wnętrza! Opamiętajcie się proszę na waszą własną, pozytywną siłę, na duchową siłę, która płynie z waszej duszy i z waszego serca. Używajcie swojej energii, by żyć pozytywnie, i wierzcie proszę w szansę dobrego życia!

Wiara jest całkiem szczególną siłą, która płynie z 4. czakry. Nią możemy sterować energią piramid Horusa, wykorzystywać ją i kierować na określony cel. Gdy uświadomimy sobie problematyczne okoliczności, trzeba zebrać całą pozytywną energię, jaką dysponujemy, i skierować ją na własne, pozytywne cele!

Wykorzystujcie piramidy energetyczne do tworzenia lepszego świata, dla was samych i dla wszystkich, którzy chcą to usłyszeć. Jestem pewien, że każdy człowiek ma wrodzone prawo, a także duchowe możliwości, by urządzić sobie własne życie pozytywnie! Musi to tylko najpierw pojąć! Zrób to! Moja aktualna książka jest cennym elementem w duchowych schodach do światła.

Najczęstsze pytania

O co chodzi w tym standpunkcie?

O poszerzony obraz pochodzenia człowieka: D. Harald Alke odczytuje znaleziska olbrzymów, ludzi-karłów („hobbitów”) i rozsianych po świecie Cro-Magnon jako potwierdzenie swoich wizji – łącznie z Atlantydą, Syriuszem i wcześniejszymi inkarnacjami.

Czy tekst opiera się na prawdziwych znaleziskach?

Tak, sięga po realne znaleziska archeologiczne/paleontologiczne i relacje telewizyjne – łączy je jednak z osobistymi, duchowymi wykładniami (Akasza, reinkarnacja). Subiektywna całościowa wykładnia.

Czy to naukowy konsens?

Nie. Jest to wyraźnie subiektywny standpunkt, który świadomie argumentuje przeciw częściom szkolnego obrazu świata – dociekanie o otwartym wyniku, nie twierdzenie o faktach.

Historia zmian · ostatnia aktualizacja