Subiektywna relacja klientki po pierwszym kontakcie na targach w Kolonii (wrzesień 2022); otrzymana e-mailem 26.09.2022, publikacja za zgodą, dane rodzinne ograniczone. To osobiste przeżycie – nie obietnica uzdrowienia.
Cześć Tobias,
chciałabym opisać Ci moje przeżycia z piramidą z pierwszych dni.
W poniedziałek rano, dokładnie dwa tygodnie temu, ustawiłam i złożyłam moją piramidę dokładnie według kompasu. Byłam bardzo podekscytowana. Po kilku minutach od razu poczułam energię. Wypróbowałam wszystkie naroża i krawędzie i zauważyłam, że energia lekko się zmienia. Tego dnia podchodziłam do niej kilkakrotnie na minutę, dwie. Nie mogłam w to uwierzyć…
Następnego dnia pozwoliłam spróbować także mojej córce. Ona również po krótkiej chwili poczuła mrowienie w dłoniach i była zafascynowana. Chwilę później mój mały synek też chciał spróbować – od razu zauważył mrowienie w opuszkach palców i powiedział: „Czuję, że serce bije mi szybciej”. To było dla nas trojga piękne przeżycie. Mój mąż patrzy na to sceptycznie i na razie nie chce mieć z tym nic wspólnego. Ale to nic nie szkodzi.
Już po dwóch, trzech dniach zrobiło się u nas harmonijniej. Miałam uczucie, jakby opadła ze mnie jakaś zasłona. Powietrze wyglądało jak świeżo umyte; czasem miałam wrażenie, że lekko się skrzy. Moje podstawowe samopoczucie stało się spokojniejsze i bardziej wyrównane – już nie biorę wszystkiego do siebie. 😉
Zaczęłam potem podchodzić do piramidy w sposób bardziej ukierunkowany, raz lub dwa razy dziennie na jakieś pięć minut, i starałam się lepiej skupić i pozwolić energii płynąć. Raz udaje się lepiej, raz gorzej. Potem kładę się na sofie i cieszę się rozluźnioną atmosferą. Zauważam, że staję się spokojniejsza. W pierwszym tygodniu dwie osoby powiedziały mi, że wyglądam tak wypoczęto. Zauważam, że znów mogę czuć samą siebie!
Mój syn pewnego popołudnia przez przypadek wrzucił do piramidy papierowy samolocik. Wyjął go bardzo ostrożnie z powrotem, przyłożył dłonie do naroży i powiedział: „Samolocik niczego nie zepsuł, ona wciąż działa”. Obchodzi się z tym tak naturalnie – to naprawdę fascynujące.
Po kawałku czytam książkę „Der Pyramidenmann” (Człowiek piramid), pozwala mi ona wiele lepiej zrozumieć. To cudowne być częścią czegoś tak wielkiego.
W zeszłą sobotę wyruszyłam do Was, do Instytutu Kyborg. Już przy wysiadaniu z auta mogłam poczuć energię. Wypróbowanie studni i przepuszczenie miękkiej, płynącej energii przez dłonie było pięknym doświadczeniem. Na fotelu faraona nie sądziłabym, że energia może przepływać przeze mnie tak mocno; napięcia po pewnym czasie rozpłynęły się niemal całkowicie.
Ale najpiękniejsze, czego ledwie potrafię ująć w słowa, to ogromne piramidy w ogrodzie. Byłam oszołomiona! Przy tej wielkiej energia była tak duża, że mój oddech odczuwałam jako ucisk w klatce piersiowej – po krótkiej chwili wszystko znów się rozluźniło. Przy średniej pojawiło się uczucie ucisku w gardle i czułam, jak pulsuje moja krew. Przy najmniejszej odczułam błogie uczucie w całym ciele. Było tak, jakby świat był w zgodzie.
Jest tak wiele do opowiedzenia. Każdego dnia doświadczam nowych rzeczy i jestem ciekawa, dokąd zaprowadzi ta podróż.
Serdeczne pozdrowienia,
Sabrina